co gdyby hitler wygrał

Otóż gdyby Hitler wygrał i pisał by historię po swojemu jako zwycięzca to nas by nie było, Polski by nie było i nie chodzi mi tu tylko o samo Państwo ale o ludzi. Hitler przede wszystkim mordował żydów ,cyganów, niepełnosprawnych umysłowo itp ale również polaków, zwykłych obywateli, można by żec że nie oszczędzał nikogo. Gdyby Hitler wygrał wojnę - Marian Podkowiński • Książka ☝ Darmowa dostawa z Allegro Smart! • Najwięcej ofert w jednym miejscu • Radość zakupów ⭐ 100% bezpieczeństwa dla każdej transakcji • Kup Teraz! Co by było gdyby Hitler wygrał podczas drugiej wojny światowej? - EG2009_136052471 - 10.02.2010 - Forum dyskusyjne gry filmy gra sprzęt fotografia PC online Gdyby Hitler wygrał wojnę… Książę w Nowym Jorku Komedia Akeem, rozpieszczony książę małego afrykańskiego królestwa, wyjeżdża do Nowego Jorku na poszukiwania miłości swojego życia. Z pewnoscia kampania na Zachodzie w 40 roku.Poza garstką pasjonatów broni pancernej w rodzaju Guderiana czy Mansteina sami Niemcy nie wierzyli w jej powodzenie.Tacy Rundstedt czy Blumentritt nawet nie ukrywali,że byli nastawieni sceptycznie co do szans wojny z Francją.Także operacje powietrzno-desantowe generała Studenta w Holandii i Belgii były pomysłem Hitlera.Ten człowiek momentami Site De Rencontre Cote D Ivoire. Nagłówki mediów z całego świata informują, że mężczyzna nazywający się Adolf Hitler wygrał ostatnie wybory w jednym z regionów Namibii. Imię i nazwisko polityka nie mogą być przypadkowe - od czasów wojny są one kojarzone jedynie z wojennym zbrodniarzem i liderem nazistów i z tego powodu imię całkowicie wyszło po wojnie z użytku. Adolf Hitler z Namibii nic nie może jednak poradzić na to, jak się nazywa... Adolf Hitler Uunona z Namibii podbija w ostatnich dniach światowe media. Mężczyzna o imieniu i nazwisku wzorowanym na niemieckim zbrodniarzu zwyciężył wybory w Oshanie w Namibii. I choć trudno nie postrzegać go przez pryzmat jego nazwiska, on sam zapewnia, że nie ma nic wspólnego ze zbrodniczymi poglądami głoszonymi przez przywódcę III Rzeszy. Piętno jednak pozostaje i można się spodziewać, że Adolf Hitler z Namibii tłumaczył się ze swojego imienia i nazwiska już setki razy... Po zwycięskich wyborach o Adolfie Hitlerze z Namibii dowiedział się jednak cały świat. Jak to się stało, że mężczyzna nosi takie imię i nazwisko i czy nigdy nie pomyślał o tym, by je zmienić? Namibia: Adolf Hitler Uunona wygrał wybory Adolf Hitler Uunona należy do najważniejszej partii w Namibii, Organizacji Ludu Afryki Południowo-Zachodniej. Polityk zdobył 85% głosów w okręgu wyborczym, w którym nadal istnieje spora społeczność niemieckojęzyczna, a wiele ulic nadal nosi nazwy poświęcone niemieckim politykom, czego przykładem jest zdjęcie powyżej. Adolf Hitler z Namibii zapewnia jednak, że "nie ma nic wspólnego" z poglądami zbrodniarza. Czy nie chciał zmienić nazwiska? Adolf przyznał, że jego żona nazywa go po imieniu i jego zdaniem jest już "za późno", by je zmieniać. Mój ojciec nazwał mnie po tym człowieku. Prawdopodobnie nie rozumiał, za czym opowiadał się Adolf Hitler. Jako dziecko postrzegałem to jako całkowicie normalne imię. Dopiero gdy dorosłem, zrozumiałem, że ten człowiek chciał podbić cały świat. Fakt, że mam to imię, nie oznacza, że ​​chcę podbić Oshanę. To nie znaczy, że dążę do dominacji nad światem. - powiedział w rozmowie z niemieckim magazynem Bild. Adolf Hitler z Namibii urodził się w 1954, czyli 9 lat po śmierci dyktatora. Na listach wyborczych znalazł się jako "Adolf H.". Podziwiacie go, że mimo takiego nazwiska zdecydował się na karierę polityczną? Marzył o złotym medalu olimpijskim. I choć Louis Zamperini nigdy go nie wywalczył, wygrał zdecydowanie więcej. Niezwykła historia amerykańskiego biegacza, który podczas wojny przeżył piekło i tylko dzięki niesamowitej woli życia oparł się śmierci, inspiruje do dziś. Przez 47 dni dryfował na tratwie po Oceanie Spokojnym. Kolejne dwa lata spędził w obozach jenieckich - torturowany, poniżany, doprowadzany do granicy wytrzymałości. Przeżył tylko dzięki niezwykłej sile woli i determinacji. Właśnie te cechy charakteryzowały Louisa Zamperiniego - amerykańskiego biegacza i bohatera wojennego, z którym zdjęcie chciał sobie zrobić Adolf Hitler, a którego historia od 70 lat pozostaje wzorem dla milionów przestępca, którego uratował sportRodzice i nauczyciele długo nie mogli do niego trafić. W wieku 5 lat zapalił pierwszego papierosa, trzy lata później już znał smak alkoholu. Na nic zdawały się ostrzeżenia nauczycieli i modlitwy matki. Młody Louis Zamperini długo sprawiał problemy wychowawcze, nie tylko w szkole. Ciągle wdawał się w bójki, a niejednokrotnie do domu odprowadzała go policja. Nastolatek był o krok od zostania postrachem miasteczka Torrance w Kalifornii. Gdy miał 14 lat, szkoła podjęła decyzję o zawieszeniu. To był moment zwrotny. Jeśli nadal taki będziesz, skończysz na ulicy - dopiero słowa starszego brata Pete'a podziałały na nastolatka. To on zdecydował, że sport jest jedyną szansą na uratowanie życia Louisa. Kazał mu rozpocząć treningi biegowe, a sam został jego trenerem. Początki nie były jednak łatwe - pierwszy poważniejszy sprawdzian na dystansie 600 jardów Zamperini przegrał z kretesem. Wtedy jednak po raz pierwszy dała znać o sobie jego ambicja i determinacja. Słysząc naśmiewających się z niego kolegów, postanowił trenować tak długo, aż okaże się decyzję podjął też jego brat, który kazał mu startować na dystansie jednej mili (1609 metrów). Szybko okazało się, jak wielki drzemie w nim potencjał. Po zaledwie kilku miesiącach treningów nastoletni Louis Zamperini zaczął bić szkolne rekordy i stał się miejscową sensacją. Rozpisywały się o nim gazety, a on sam poczuł, że ma szansę stać się kimś więcej niż lokalnym przestępcą. Wtedy, w 1935 roku, po raz pierwszy w jego głowie pojawiła się myśl o starcie na igrzyskach olimpijskich w włoskich imigrantów wciąż był jednak tylko lokalną gwiazdą i wiele mu brakowało do najlepszych biegaczy w Stanach Zjednoczonych. Olimpijska konkurencja 1500 metrów była bardzo mocno obsadzona. Wtedy znów dał o sobie znać instynkt jego brata. Zdaniem Pete'a wytrzymałościowe i szybkościowe predyspozycje uprawniały Louisa do biegania na dystansie 5000 metrów. Właśnie w tej konkurencji wystartował w krajowych eliminacjach latem 1936 East NewsAby Zamperini przebył trasę z miasteczka w Kalifornii do Nowego Jorku, w Torrance zorganizowano wśród mieszkańców zbiórkę pieniędzy, ponieważ jego rodziny nie było stać na taki wydatek. Tylko dzięki temu dotarł na wschodnie wybrzeże USA. Nie była to jedyna przeszkoda, którą pokonał. W Nowym Jorku panowały wówczas nieludzkie upały, których nie wytrzymywali zwykli przechodnie. Tylko w ciągu tygodnia z wycieńczenia czterdziestostopniową temperaturą zmarło 3000 osób. A w takich warunkach 19-latek wywalczył awans na igrzyska olimpijskie, pokonując bardziej doświadczonych rywali. W decydującym biegu wielu jego przeciwników mdlało na trasie, inni musieli z niej zejść z powodu otwartych ran stóp. On też doznał poważnych obrażeń, ale zdołał dobiec do mety. Debiutant zachwycił Adolfa Hitlera Przypominał nam Charliego Chaplina i odbieraliśmy go wszyscy bardziej jako komedianta niż dowódcę państwa - wspominał Zamperini swoje pierwsze zetknięcie z dyktatorem III Rzeszy Adolfem Hitlerem w rozmowie z magazynem "Focus". Po przylocie do Berlina on i jego koledzy nie zdawali sobie sprawy, że wkrótce niemiecki kanclerz rozpocznie II wojnę światową. Nastolatek nie spodziewał się też, że podczas tych samych igrzysk pozna go osobiście. Tamtejszym służbom dał się jednak we znaki już przed swoim spaceru po jednej z miejscowych ulic Zamperini wpadł na pomysł ściągnięcia z jednego z masztów nazistowskiej flagi. I choć była zawieszona wysoko, dał o sobie znać jego buntowniczy charakter. Wspiął się po nią, choć strażnicy byli bliscy zastrzelenia go. - Usłyszałem trzask, który brzmiał jak wystrzał z karabinu i krzyk: "Zatrzymaj się!" - opowiadał. Po zdobyciu flagi został zatrzymany, jednak złożone wyjaśnienia wystarczyły do zwolnienia go. Niemieckim kibicom zapadł jednak w pamięci dzięki postawie na wielkim stylu przebrnął eliminacje biegu na 5000 metrów. W finale nikt nie dawał nieznanemu Amerykaninowi szans na nawiązanie walki z faworyzowanymi Finami. I choć zajął w nim ósme miejsce, to o nim mówiono najwięcej. Zamperini długo trzymał się z tyłu stawki i dopiero przed ostatnim okrążeniem przyspieszył. Wyprzedzał kolejnych rywali w niewiarygodnym tempie, wprawiając w zdumienie dziesiątki tysięcy ludzi. Ostatnie 400 metrów przebiegł w zaledwie 55 sekund. O kilkanaście sekund pobił rekord jednego okrążenia na dystansie 5000 metrów (69,2 s). Fuhrer chce cię widzieć - usłyszał, gdy na mecie zdążył złapać oddech. Początkowo nie wiedział, o co chodzi. Dopiero po chwili, gdy zaprowadzono go do loży honorowej, zrozumiał. - A, to ty jesteś tym chłopakiem z niesamowitym przyspieszeniem - miał zwrócić się do niego Hitler, który uścisnął mu dłoń i zaproponował również wykonanie pamiątkowej fotografii. - Oniemiałem - mówił Zamperini. Zdjęcie zrobił niemiecki minister propagandy i najbardziej zaufany człowiek Hitlera Joseph Goebbels. Cały kraj był zmilitaryzowany. Sądziliśmy, że Hitler może mieć zakusy na jakieś państwo, ale nie przyszło nam na myśl, że porwie się na cały świat - opowiadał po latach. Nie wiedział wtedy, że to decyzja najważniejszego niemieckiego polityka zakończy jego sportową karierę..."Byłem pewny, że umrę"Po powrocie do Kaliforni trenował coraz więcej. Osiągał świetne wyniki także na dystansie 1500 metrów - 3:52,6 dawało mu miejsce w światowej czołówce, a jego nazwisko wymieniano w gronie kandydatów do medalu na kolejnych igrzyskach w pobić rekord świata, rozpoczął też studia na Uniwersytecie Południowej Kalifornii. Ambitne plany przerwał jednak wybuch II wojny światowej. Z własnej woli zaciągnął się do armii. Moje dzieciństwo przyzwyczaiło mnie do walki - mówił. Z jego wojskowym szkoleniem wiąże się ciekawa historia. Przełożeni nie mogli wyjść z podziwu, że już jego pierwsze strzały okazywały się celne. Gdy w domu się nie przelewało, aby coś zjeść, musieliśmy to upolować - tłumaczył Zamperini swoje umiejętności. Jednak w 1941 roku nie trafił do piechoty, ale do Amerykańskich Sił Powietrznych. Sytuacja była tak napięta, że nikt nie przejmował się jego chorobą kilkunastu miesiącach walk znalazł się w bazie Kualoa na Hawajach. Gdy po jednej z akcji wiosną 1943 roku jego samolot B-24 D "Superman" nie nadawał się już do dalszych lotów, Zamperini czuł, że wkrótce wróci do domu. 27 maja miał stacjonować na wyspie, ale nagle otrzymał rozkaz wykonania misji ratowniczej. Przed wejściem do samolotu on i jego 10 kolegów miało złe przeczucia - mieli lecieć samolotem, który służył do transportowania jedzenia i broni. - Bardzo rzadko brał udział w akcjach poszukiwawczych - mówił Zamperini. Zajął jednak ostatnie wolne miejsce na pokładzie "Zielonego Szerszenia".Początkowo nic nie zapowiadało tragedii. Nawet gdy awarii uległ jeden z silników, sytuacja mogła zostać uratowana. Jednak nagle inżynier pokładowy omyłkowo wyłączył drugi silnik, co przesądziło o losach załogi. Próba wodowania nie powiodła się, samolot spadł do morza. - Przygotować się na uderzenie! - rozkaz pierwszego pilota to ostatnie, co usłyszał Zamperini przed zderzeniem z wodą Pacyfiku. Spadanie do wody było najbardziej przerażające. Nie masz nad niczym kontroli i oswajasz się z czekającą za rogiem śmiercią - tłumaczył. Uderzenie sprawiło, że przeleciał kilkanaście metrów do przodu. Gdy chciał wydostać się z samolotu, zaplątał się w kable, by po chwili stracić przytomność. - Byłem pewien, że umrę - opisywał. Wtedy po raz pierwszy przeżył własną śmierć. Nagle bowiem ocknął się i wypłynął z opadającego na dno samolotu. Przed nim to samo zrobili pilot Russell Allen Phillips i strzelec Francis P. McNamara. Udało im się wypłynąć na powierzchnię i dostać na tratwę katastrofie stracili jednak zapasy wody i jedzenia. Do tego McNamara wkrótce zaczął tracić zmysły, a tratwą zainteresowały się rekiny. Pozostała im tylko modlitwa o pomoc, choć na błagania odpowiadał jedynie szum z którego jedynym ratunkiem było samobójstwo47 dni. Dla wielu tylko półtora miesiąca, tylko chwila z całego życia. Dla Zamperiniego i jego kolegów była to jednak wieczność. Tyle bowiem trwało ich dryfowanie po wodach Pacyfiku. Woda do picia? Deszczówka. Jedzenie? Surowe mięso złapanych ptaków lub złowionych ryb. Do tego palące skórę słońce. Jednego dnia byli pewni, że przyszło dostrzeli obniżający pułap samolot odetchnęli, że ich koszmar dobiegł końca. Z błogiego stanu wybudziła ich seria z karabinu maszynowego - był to samolot sił japońskich. Amerykanie wskoczyli do wody i przez kilkanaście minut, schowani pod tratwą, obserwowali krążący samolot wroga. Mimo otaczających ich rekinów, wyczekujących jedzenia nie mniej niż oni. Byłem zbyt zajęty myśleniem, jak przetrwać, by martwić się o śmierć - przekonywał "Zamp". Jego determinacji nie zmniejszał coraz gorszy stan McNamary, który nie był w stanie zmusić swojego organizmu do walki o przetrwanie. Wycieńczony żołnierz zmarł 33. dnia gehenny. Dwa tygodnie później okazało się, że dla dwóch pozostałych to dopiero jej początek... Gdy zobaczyłem twarze japońskich żołnierzy, początkowo poczułem ulgę. Myślałem, że już lepiej umrzeć w jenieckim obozie, niż na wodzie - wspominał. Prąd zniósł ich tratwę blisko wyspy zajmowanej przez wojska wroga. Zostali przechwyceni przez Japończyków i zabrani na Kwajalein, nazywaną Wyspą Egzekucji. Był wrzesień 1943 43 dni Zamperini spędził w odosobnieniu. Jego organizm obumierał - od momentu katastrofy samolotu schudł 40 kilogramów, żołądek nie przyjmował jedzenia. Do tego był zamknięty w niewielkim i ciemnym pomieszczeniu. Związany, z opaską na oczach przetrwał tylko dzięki woli życia i modlitwom. Zostałem zamknięty w pomieszczeniu wielkości budy dla psa. Po tylu dniach na otwartej przestrzeni dopadła mnie klaustrofobia. Byłem szkieletem obrośniętym skórą, z rozpaczy chciałem wyć i płakać, ale nie miałem siły - opowiadał. W końcu wyszedł na powietrze, jednak świecące słońce nie oznaczało dla niego lepszych dni. Po morderczych przesłuchaniach został przeniesiony do Omuri niedaleko Tokio. Ostatecznie dotarł więc do japońskiej stolicy, choć w innej roli, niż marzył. Właśnie tam do dowództwa dotarło, że mają w niewoli amerykańskiego biegacza, uczestnika igrzysk olimpijskich. Chcieli go złamać i zrobić z niego narzędzie propagandowe. W tym celu kontrolę nad nim przejął znany z sadystycznych skłonności kapral Mutsuhiro Watanabe, zwany "Ptakiem".Kadr z filmu "Unbroken"Źródło: East NewsZamperini stał się jego "ulubieńcem". Znęcał się nad nim każdego dnia, upokarzał, bił i torturował w każdy możliwy sposób. Raz Watabane postanowił zorganizować wyścig, w którym miał wziąć udział Amerykanin i jeden z japońskich żołnierzy. W przypadku porażki jeńca strzelec otrzymał rozkaz, aby go zastrzelić. Mimo niemożliwego zadania ważący 35 kilogramów Zamperini wygrał. Pamiętam z tej chwili tylko doping innych jeńców - powiedział o biegu. Innym razem wygrał życie, gdy był zmuszany do podnoszenia nad głowę betonowych belek. Opadnięcie z sił również groziło śmiercią. Uciekł jej wtedy kolejny wkrótce Watanabe przeniesiono, wydawało się, że wreszcie do Zamperiniego choć na chwilę uśmiechnął się los. Wkrótce jednak ponownie trafił w ręce swojego kata. Jeńców przeniesiono do nowego obozu, gdzie znów spotkał się z Watanabe. Na jego ponowny widok niemal stracił przytomność. Załamał się. Nie miał już sił znosić kolejnych tortur i upokorzeń, stracił nadzieję. Był bliski śmierci, która wkrótce pewnie by nadeszła. Na szczęście po zrzuceniu bomby atomowej na Hiroszimę sytuacja jeńców zaczęła się poprawiać. Bylo to 6 sierpnia 1945 roku - mijały właśnie 23 miesiące japońskiej niewoli New York Times"Niewola wolności"Wkrótce Zamperini i setki innych amerykańskich jeńców zostali wyswobodzeni. Po kilku miesiącach uznany już tam za zmarłego 28-latek wrócił do domu. Został bohaterem, a o jego historii rozpisywała się New York TimesNiestety piętno, jakie odcisnęła na nim wojna, było zauważalne. Wkrótce zaczął coraz częściej sięgać po alkohol. Tylko wtedy czułem się lepiej, alkohol odstraszał moje demony - wspominał. Wpadł w depresję, nie mógł spać, miewał stany lękowe. I choć był już na wolności, trafił do kolejnej niewoli. Nie mógł uporać się ze swoimi koszmarami. Chciał wrócić do sportu, jednak kontuzja stawu skokowego odniesiona jeszcze podczas pobytu w obozach wykluczyła jego sportową karierę. I gdy był już nad przepaścią, żona zaprowadziła go na kazanie Billy'ego Grahama. To dzięki niemu zdołał uporać się z przeszłością. Gdy słuchałem jego słów, przypomniałem sobie o wszystkich obietnicach złożonych Bogu w czasie pobytu w niewoli. Zapomniałem o nich po powrocie, bo nie byłem już na tratwie czy w obozie. Bo nie byłem już głodny i samotny. Zrozumiałem swój błąd - mówił amerykański bohater. Postanowił przebaczyć swoim oprawcom. Udał się więc do obozu dla japońskich zbrodniarzy w Sugamo, gdzie spotkał się z nimi i każdemu podał rękę. Kolejny raz do Japonii poleciał w 1998 roku. Jego bieg w sztafecie ze zniczem olimpijskim w Nagano był niezwykle symboliczny. Zamperini chciał tam spotkać się z Watanabe, który nigdy nie odpowiedział za swoje zbrodnie. Ten jednak odmówił, a wywiadzie dla amerykańskiej telewizji próbował przekonywać, że traktował go "jako wroga japońskiego narodu".Na temat losów Zamperiniego powstały trzy książki - dwie z nich, o tym samym tytule "Devils at My Heels" napisał sam, trzecią wydała w 2010 roku słynna pisarka Laura Hillenbrand. Książka została bestsellerem, a o jego historii wreszcie dowiedzieli się ludzie na całym lata później historię niezwykłego bohatera postanowiła przedstawić całemu światu Angelina Jolie. Amerykańska aktorka zabrała się za reżyserię filmu na podstawie przeżyć Zamperiniego. Spotkała się z nim i otrzymała od niego błogosławieństwo. Niestety biegacz nie doczekał premiery obrazu o wymownym tytule "Unbroken" (polski tytuł: "Niezłomny"). Zmarł 2 lipca 2014 roku w wieku 97 Getty Images Jego całe życie było lekcją wytrwałości i siły ludzkiego ducha. Każdego dnia znający jego historię człowiek zastanawia się: "jak on to przetrwał?". Jest niesamowitą postacią, jestem mu wdzięczna za każdą chwilę, jaką mi poświęcił - mówiła Jolie podczas prac nad filmem. "Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać" - słowa Ernesta Hemingwaya doskonale obrazują życie Louisa Zamperiniego. Biegacza, którego marzeniem był występ i zdobycie złotego medalu na igrzyskach olimpijskich w Tokio. I choć nigdy nie wywalczył go na bieżni, zyskał zdecydowanie więcej - szacunek i pamięć, którego nie oddadzą żadne sportowe nagrody. FilmFatherland19941 godz. 46 min. {"id":"11433","linkUrl":"/film/Vaterland+-+Tajemnica+III+Rzeszy-1994-11433","alt":"Vaterland - Tajemnica III Rzeszy","imgUrl":" Hitler wygrywa II wojnę światową, Niemcy starają się nawiązać stosunki dyplomatyczne z USA. Tymczasem żołnierz III Rzeszy wpada na trop nazistowskich zbrodni. Więcej Mniej {"tv":"/film/Vaterland+-+Tajemnica+III+Rzeszy-1994-11433/tv","cinema":"/film/Vaterland+-+Tajemnica+III+Rzeszy-1994-11433/showtimes/_cityName_"} {"linkA":"#unkown-link--stayAtHomePage--?ref=promo_stayAtHomeA","linkB":"#unkown-link--stayAtHomePage--?ref=promo_stayAtHomeB"} Jest rok 1964. Niemcy praktycznie wygrali II wojnę światową. Podbili całą Europę, znaczną część Afryki oraz prawię całą Rosję, która jeszcze stawia resztki oporu. Ze Stanami Zjednoczonymi jest w stanie wojny, ale bardziej zimnej, niż prawdziwej. Hitler potrzebuje pokoju z USA, aby ostatecznie rozprawić się z rosyjskimi rok 1964. Niemcy praktycznie wygrali II wojnę światową. Podbili całą Europę, znaczną część Afryki oraz prawię całą Rosję, która jeszcze stawia resztki oporu. Ze Stanami Zjednoczonymi jest w stanie wojny, ale bardziej zimnej, niż prawdziwej. Hitler potrzebuje pokoju z USA, aby ostatecznie rozprawić się z rosyjskimi partyzantami. Pragnie więc zrobić na nich i ich prezydencie Josephie Kennedym (ojcu JFK) dobre wrażenie. Tymczasem wierny żołnierz Nazistów, Xavier March (Rutger Hauer), wraz z amerykańską dziennikarką (Miranda Richardson) natrafia na ślad afery, która tuszowała niemieckie zbrodnie. Wieść o holocauście na pewno nie spodoba się Amerykanom. Czy policjantowi uda się udaremnić oszustwo i plany, aby świat nigdy nie dowiedział się prawdy o rzezi? Na początku filmu widać zdjęcie Adolfa Hitlera z jego podpisem, który nie jest nawet podobny do jego kręcono w Pradze (Czechy).Kwatera Główna SS mieści się w budynku, który należał do Radia Wolna Europa. Uwaga Spoiler! Ten temat może zawierać treści zdradzające fabułę. to w 64r nie było by już Polaków - tym bardziej dymających Niemki w Berlinie toby Hitler wygrał wojnę, ale na szczęście jej nie A mnie się podobał! To nic, że było kilka motywów przeraźliwie wtórnych (relacje ojciec-syn, jeden sprawiedliwy wobec całej reszty), że w hitlerowskich Niemczech władano angielszczyzn (w "Pianiście" wszak też) i że finał łatwo ... więcej "Let THEM end these Nazi vermin while I'm still alive,yet ." Kilka powodów: 1. Żydzi. Bankierzy, przemysłowcy, naukowcy, inżynierowie. Czuli się Niemcami, w I wojnie walczyli w imię niemieckiego nacjonalizmu dlaczego więc nie mieli by walczyć w II. Chociaż bez antysemityzmu Hitler nie doszedłby do władzy. 2. Za mało okrętów podwodnych. Przed wojną ... więcej Gazeta PomorskaStyl życiaRozmaitościZobacz, jak…Youtube 25 września 2009, 18:51 fot. zrzuty z ekranu YoutubeZobacz prezentacje w grafice 3D planów uczynienia z Berlina "Welthauptstadt Germania" - stolicy świata Germanii."Welthauptstadt Germania" wg. Hitlera miała być przyszłą stolicą z budynków-symboli miała być "Volkshalle" - Hala Ludu, największego na świecie budynku przykrytego kopułą sięgającą 200 m wysokości i 250 m średnicy w tamburze (16 x większa od kopuły Św. Piotra).Oddanie całości miało nastąpić w 1950 do nas na Facebooku!Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!Polub nas na Facebooku!TWITTERKONTAKTKontakt z redakcjąByłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?Napisz do nas! BerlinGermaniahistoriaHitlerstolicaWelthauptstadt Germania Komentarze Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż kontoNie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.Podaj powód zgłoszeniaSpamWulgaryzmyRażąca zawartośćPropagowanie nienawiściFałszywa informacjaNieautoryzowana reklamaInny powód Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu. Adolf Hitler żyje? Polityk wygrał właśnie wybory i cieszy się ogromnym poparciem społeczeństwa. Przy okazji zapewnia: nie jestem nazistą. Adolf Hitler - nazista, człowiek, który doprowadził do krwawej II wojny światowej i śmierci milionów ludzi, Niemiec odpowiedzialny za Holokaust, urodził się w 1889 roku. Czy to możliwe, by dożył współczesności? O tym, czy przypadkiem nie przeżył i nie zbiegł z Niemiec, długo krążyły legendy, trudno jednak przypuszczać, by żył ponad 130 okazuje, się, że Adolf Hitler żyje i ma się całkiem świetnie. Co więcej, czynnie działa w polityce i właśnie wygrał wybory. W głosowaniu zdobył poparcie rzędu 85 procent. Zapewnia, że mimo wielkiego uwielbienia społeczeństwa, nie myśli o tym, by zawładnąć światem. Adolf Hitler żyje i pracuje w NaimbiiMowa oczywiście o dwóch różnych mężczyznach. Adolf Hitler, który cieszy się właśnie politycznym zwycięstwem, z niemieckim nazistą wspólne ma jedynie nazwisko. Mężczyzna urodził się i żyje w Namibii, w byłej kolonii niemieckiej. Tam też działa jako imię i nazwisko polityka to Adolf Hitler Uunona. Jak sam tłumaczył - jeszcze w 1990 roku, gdy jego partia SWAPO uzyskała większość w wyborach po odzyskaniu przez Namibię niepodległości - ojciec nazwał go tak, nie wiedząc zapewne, jakich zbrodni dokonał niemiecki dyktator. Adolf Hitler zapewnia: nie jestem nazistąJako dziecko Adolf Hitler Uunona nie wiedział, jaki ciężar na nim ciąży, zrozumiał to dopiero, gdy był nastolatkiem. Nigdy nie planował jednak nazwiska zmieniać, a teraz po raz kolejny powtarza - nie myślę ani o podbijaniu świata, ani nawet regionu, w którym zwyciężyłem. Deklaruje także, że jego poglądom politycznym daleko jest do nazizmu. Fakt, że mam to imię, nie oznacza, że chcę podbić Oshanę. To nie znaczy, że dążę do dominacji nad światem - tłumaczy.

co gdyby hitler wygrał